Potrzebujesz pomocy prawnej?- Umów spotkanie!
Dlaczego kierowcy łamiący sądowe zakazy unikają szybkich skazań?
W ostatnich dniach media zwróciły uwagę na kolejny przypadek odmowy zastosowania tymczasowego aresztowania dla kierowcy, który poruszał się pojazdem mimo obowiązującego go dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów. Otwocka prokuratura po kolejnym ujęciu niesubordynowanego kierowcy wnioskowała o areszt, natomiast sąd poprzestał na policyjnym dozorze.
Tymczasowe aresztowanie i tryb przyspieszony jedyną receptą na eliminację drogowych bandytów
Kolejne tego typu decyzje obnażają bezradność państwa i budzą niezadowolenie społeczne. Jak to możliwe, że często wielokrotnie nakładane zakazy prowadzenia pojazdów są ignorowane, a kierujący nadal poruszają się po drogach? Dlaczego sądy nie decydują się na tymczasowe aresztowanie takich osób albo nie skazują ich na bezwzględne więzienie w specjalnym, przyspieszonym trybie?
Na wstępie należy zaznaczyć, że w demokratycznych realiach współczesnego świata jedyną pewną i legalną receptą na faktyczne uniemożliwienie drogowym recydywistom poruszania się po drogach jest wsadzenie ich za kratki. Pozostawanie takich osób na wolności zawsze będzie grozić tym, że pewnego dnia wsiądą do auta i ruszą w drogę. Techniczne blokady uruchomienia pojazdu zdają się być niemożliwe do wdrożenia, gdyż wymagałyby połączenia każdego pojazdu z rejestrem osób objętych zakazami i wyposażenia aut chociażby w czytnik linii papilarnych. Jeśli tak by się stało, zapewne słusznie mówiłoby się o inwigilacji obywateli. Zresztą, zapewne nawet takie zabezpieczenie dałoby się obejść.
Czy w takim razie nie może być tak, że w każdym przypadku schwytania drogowego recydywisty trafi on niezwłocznie za kratki? W świetle aktualnie obowiązujących przepisów nie jest to takie proste.
Aby eliminacja z dróg była rzeczywiście szybka, receptą nigdy nie będzie prowadzenie zwyczajnego policyjnego dochodzenia i procesu sądowego, gdyż takie sprawy potrafią ciągnąć się latami. Prawo daje tylko dwie możliwości skrócenia czasu tego oczekiwania:
- środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania
- przeprowadzenie sprawy w trybie przyspieszonym, gdzie bezwzględne więzienie może być orzeczone prawomocnie maksymalnie w ciągu około 3 miesięcy
Praktyka jednak pokazuje, że powyższe rozwiązania nie są wcale takie łatwe do wdrożenia.
Tymczasowe aresztowanie
Jeśli chodzi o tymczasowe aresztowanie, to jest to środek zapobiegawczy stosowany przez sąd – samodzielnie w toku postępowania rozpoznawczego albo na wniosek prokuratora w toku śledztwa albo dochodzenia.
Aby zastosować tymczasowe aresztowanie, konieczne jest wykazanie wystąpienia tzw. przesłanek ogólnych oraz szczególnych.
Przesłanki ogólne, stosowane do wszystkich środków zapobiegawczych, w tym chociażby do policyjnych dozorów, to:
- konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania – kiedy występuje obawa ucieczki lub ukrycia oskarżonego (zwłaszcza, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo na stałe przebywa on poza krajem) albo obawa tego, że oskarżony będzie namawiał innych do składania fałszywych zeznań albo w inny sposób utrudniał postępowanie
- wyjątkowo chęć zapobiegnięcia popełnieniu przez oskarżonego nowego, ciężkiego przestępstwa
i łącznie:
- duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo
Przesłanka szczególna, występująca tylko w przypadku tymczasowego aresztowania, to prawdopodobieństwo orzeczenia wysokiej kary pozbawienia wolności (dotyczy przestępstw, gdzie górna granica zagrożenia karą to 8 lat).
Co więcej, istnieją przesłanki szczególne, których wystąpienie wyklucza zastosowanie tymczasowego aresztowania (przesłanki negatywne), tj.:
- wystąpienie poważnego niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia oskarżonego w przypadku zamknięcia go w zakładzie karnym
- ciężka sytuacja życiowa oskarżonego i jego rodziny, co ma miejsce chociażby wtedy, gdy oskarżony ma małe dzieci i jest jedynym żywicielem rodziny
Jak widać, aby zastosować tymczasowe aresztowanie, konieczne jest wykazanie licznych przesłanek pozytywnych i odparcie argumentów oskarżonego co do jego sytuacji zdrowotnej czy rodzinnej. Trzeba także pamiętać, że ustawodawca wyraźnie nakazuje sądowi stosowanie tymczasowego aresztowania wyjątkowo, tylko wtedy, gdy nie wystarczą inne środki zapobiegawcze.
Jeśli więc przestępstwo nie jest zagrożone karą powyżej 8 lat, stan faktyczny jest jasny i brak jest zagrożenia wpływania na świadków, oskarżony nie ukrywa się i mieszka w Polsce, trudno o wywalczenie tymczasowego aresztowania. Jedynie wyjątkowo wystarczyć może przekonanie, że bez pozbawienia go wolności popełni on kolejne przestępstwo. I to wyłącznie takie przeciwko życiu, zdrowiu i bezpieczeństwu powszechnemu (a nie przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji – jak najczęściej zdarza się w przypadku złamania zakazu prowadzenia pojazdów).
Nie jest więc wystarczające przekonanie prokuratora, że osoba, która złamała już kilkukrotnie zakaz prowadzenia pojazdów, zrobi to ponownie. Albo nawet spowoduje wypadek drogowy. Takiej przesłanki zastosowania tymczasowego aresztowania w ustawie brak.
Tryb przyspieszony
Drugą metodą szybkiego wyeliminowania przestępców z dróg jest tzw. tryb przyspieszony postępowania karnego. Kluczem do jego zastosowania, co często wykorzystują oskarżeni, jest zmieszczenie się w czasowych limitach narzuconych przez ustawodawcę.
W przypadku mniej poważnych przestępstw, a do takich należy zaliczyć poruszenia się po drogach mimo aktywnego zakazu (ze względu na wysokość grożącej kary) dozwolone jest przeprowadzenie przyspieszonego trybu postępowania. Warunki, jakie muszą być spełnione, to:
- zatrzymanie sprawcy na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa
- formalne zatrzymanie przez Policję zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego
- przekazanie sprawcy w ciągu 48 godzin od zatrzymania do dyspozycji sądu
Kluczowa jest więc tutaj aktywność policji, jej natychmiastowe działanie, prawidłowe zatrzymanie i szybkie przeprowadzenie niezbędnych elementów procedury, takich jak przesłuchanie podejrzanego.
Sąd nie ma sztywnego terminu na wydanie wyroku od chwili przekazania mu oskarżonego do dyspozycji. Przepisy stanowią jedynie o tym, że dopuszczalne jest zarządzenie przerw w rozprawie, natomiast te nie mogą trwać dłużej niż 14 dni. Nie ma natomiast obowiązku rozpoczęcia rozprawy w określonym terminie – ustawodawca nakazuje jedynie niezwłoczne rozpatrzenie sprawy. Co kluczowe, przekroczenie limitu czasu przerw w rozprawie powoduje konieczność przekazania sprawy do postpowania zwykłego, a często nawet zwrócenia akt prokuratorowi w celu przeprowadzenia dochodzenia na zasadach ogólnych.
Jeśli wyrok zostanie jednak wydany w trybie przyspieszonym, zainteresowani mają 3 dni na sporządzenie wniosku o uzasadnienie, a sąd kolejne 3 dni na sporządzenie owego uzasadnienia. Od jego doręczenia biegnie z kolei termin 7 dni na złożenie apelacji, którą należy rozpoznać w ciągu kolejnego miesiąca. Biorąc pod uwagę czas doręczania przesyłek pocztowych, łączny czas procedowania w trybie przyspieszonym wynosi 2-3 miesiące.
Oczywiście, od momentu złapania sprawcy do chwili wydania wyroku również może być zastosowane tymczasowe aresztowanie, natomiast konieczne jest wykazanie spełnienia wszystkich wyżej omówionych przesłanek.
W teorii więc sprawa trybu przyspieszonego wygląda korzystnie ze społecznego punktu widzenia. Już po kilku miesiącach od dnia zdarzenia oskarżony może trafić za kratki celem odbycia prawomocnego wyroku. W praktyce jednak wyroki w tym trybie nie są wydawane zbyt często. Dlaczego tak się dzieje?
Sprytny oskarżony nie zostanie skazany w trybie przyspieszonym
Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest czas. Jeśli nawet sprawa – z uwagi na charakter czynu i natychmiastowe ujęcie sprawcy – nadaje się do zastosowania trybu przyspieszonego, istnieją skuteczne metody na zatamowanie postępowania tak, aby przekroczone zostały limity czasu.
Praktyka pokazuje, że wystarczyć może prosty trik polegający na powołaniu się przez oskarżonego na jego zły stan zdrowia, w szczególności problemy psychiczne czy chorobę alkogolową. Takie oświadczenie często sprawia, że sądy stosują art. 202 §1 k.p.k. i powołują dwóch biegłych lekarzy psychiatrów, aby zbadać poczytalność oskarżonego. Co więcej, takie badanie może zlecić również prokurator zanim przekaże sprawcę do dyspozycji sądu. Skazanie sprawcy mimo zniesionej poczytalności w chwili czynu stanowi tzw. bezwzględną przyczynę odwoławczą. Dla stron oznacza to uchylenie wyroku w apelacji, a dla sędziego – pogorszenie statystyk. W związku z tym, takie badania zlecane są nawet wtedy, gdy prawdopodobieństwo zniesionej poczytalności nie jest duże.
Ponadto, zgłoszenie wątpliwości co do stanu zdrowia przez oskarżonego może skłonić sąd czy prokuratora do zbadania zaistnienia przesłanek wyznaczenia obrońcy z urzędu. Osoba, co do której istnieją wątpliwości co do poczytalności czy zdolności występowania w procesie, musi mieć obrońcę. Podstawą przeprowadzenia badań jest również art. 215 k.p.k., zgodnie z którym sąd – na różne potrzeby procesowe – może zlecić badanie przez psychologów czy lekarzy. I tu znów – wydanie wyroku mimo braku zdolności oskarżonego do samodzielnej obrony skutkuje nieważnością postępowania i koniecznością uchylenia orzeczenia.
Powołanie dwóch biegłych psychiatrów czy biegłego lekarza lub psychologa właściwie uniemożliwia przekazanie sprawcy do dyspozycji sądu w czasie 48 godzin od ujęcia (badania zlecone przez prokuraturę) albo przeprowadzenie rozprawy z przerwami łącznie krótszymi niż 14 dni (badania zlecone przez sąd). W takiej sytuacji dochodzi więc do przekazania sprawy do trybu zwykłego i przeprowadzenia pełnego postępowania dowodowego. Jeśli nawet wyniki badań okażą się niekorzystne dla oskarżonego, powrót do trybu przyspieszonego nie jest już możliwy.
Konkluzja
Zarówno sama treść ustawy, jak i praktyka pokazuje, że istnieje szereg możliwości zatamowania procesu karnego i uniknięcia tymczasowego aresztowania. W przypadku trybu przyspieszonego kluczowe jest doprowadzenie do przekroczenia terminu załatwienia sprawy. W przypadku tymczasowego aresztowania prace prokuraturze utrudnia fakt rygorystycznych przesłanek jego stosowania.
Dokonanie zmian w prawie w kierunku uzyskania rezultatu społecznie oczekiwanego jest niezwykle trudne. Zarówno rozszerzenie zakresu zastosowania tymczasowego aresztowania, jak i utrudnienie oskarżonym powoływania się na ich stan zdrowia, może budzić wątpliwości konstytucyjne w zakresie ochrony wolności czy prawa do obrony. Tak naprawdę pozostaje liczyć na sądy, które nie będą kierować się strachem przed statystykami i podejmą wysiłek w celu odróżnienia procesowych cwaniaków od osób rzeczywiście zagrażających bezpieczeństwu.
Zobacz także:

Obserwuj nas i bądź na bieżąco!
Zapraszamy do śledzenia naszych profili społecznościowych:
Podobne artykuły










