Więzienie za przekroczenie prędkości. Fakt czy mit?
Od kilku dni publicyści znani ze swoich prosamochodowych i prowolnościowych poglądów nie śpią spokojnie. Wszystko przez polskich parlamentarzystów, którzy uchwalili przepisy pozwalające na orzekanie kary więzienia za przekroczenie prędkości. Nazywane jest to populizmem prawnym oraz zamachem na kierowców. Czy słusznie?
Spis treści
- Usługi prawne dla każdego! – Zamów rozmowę
- Jak faktycznie brzmi przepis?
- Za samo przekroczenie prędkości nie trafisz za kratki
- Jaki jest cel nowego przepisu?
- Do więzienia nie wsadzi policjant
- Od rozwiązań konkretnych do ogólnych
- Represja i populizm czy realna walka o bezpieczeństwo?
Oczywiście można się spierać na temat wpływu samego zaostrzenia przepisów karnych na bezpieczeństwo obywateli. Dyskusja w tym przedmiocie jest zawsze niezwykle ciekawa. Należy ją jednak prowadzić w odniesieniu do faktów, czyli w tym przypadku do realnego brzmienia przepisów prawa. Problem z publikacjami na temat ostatnich zmian w kodeksie karnym polega jednak na tym, że treść nowelizacji jest w nich całkowicie pomijana.
Usługi prawne dla każdego! – Zamów rozmowę
Jak faktycznie brzmi przepis?
Od dnia sejmowego głosowania widzimy nagłówki prasowe, zgodnie z którymi jazda 41 km/h w terenie zabudowanym oznaczać będzie natychmiastowe więzienie bez możliwości odwołania. Publicyści biją na alarm – od teraz strach będzie wsiąść za kółko, bo przecież każdemu zdarza się przypadkowo dwukrotnie przekroczyć dozwoloną prędkość. Ot, zwykłe zagapienie. Winnymi dramatów kierowców już z góry ogłaszani są zarządcy dróg i ich losowe wręcz ustawianie ograniczeń prędkości.
Takie wypowiedzi zawierają dwa kluczowe błędy – prawny i logiczny. Zacząć trzeba od faktycznego brzmienia przepisów, które po uzyskaniu aprobaty Senatu i Prezydenta mają wejść w życie. Mianowicie, zgodnie z nowym art. 178d kodeksu karnego, Kto prowadzi pojazd mechaniczny rażąco przekraczając prędkość oraz rażąco naruszając zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym i przez to naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1 lub w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Za samo przekroczenie prędkości nie trafisz za kratki
Aby doszło do uznania sprawcy tego czynu za winnego, następujące przesłanki muszą zostać spełnione łącznie:
- rażące przekroczenie prędkości
- rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i w konsekwencji tego
- narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub naruszenia narządu ciała lub rozstroju zdrowia wymagających leczenia dłuższego niż 7 dni
Przede wszystkim, samo przekroczenie prędkości, nawet w stopniu rażącym, nie wystarczy do skazania za omawiane przestępstwo. Jednocześnie bowiem trzeba udowodnić, że doszło do rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa i powstania skutku w postaci bezpośredniego zagrożenia życiu lub zdrowiu człowieka.
Jaki jest cel nowego przepisu?
Oczywiście pewnych problemów nastręcza tutaj interpretacja pojęć zastosowanych przez ustawodawcę. Czym jest „rażące” przekroczenie prędkości i naruszenie zasad bezpieczeństwa? Kiedy niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia staje się „bezpośrednie”? Na te pytania będzie musiało odpowiedzieć orzecznictwo, a do czasu pierwszych wyroków rzeczywiście może istnieć niepewność prawna.
Kształt przepisu wskazuje jednak na to, że jego celem jest penalizowanie więzieniem przypadków skrajnie szybkiej i niebezpiecznej jazdy. Wydaje się, że w praktyce chodzi tutaj prowadzenie pojazdu w sposób, który zakończył się tragicznym wypadkiem na autostradzie A1 z udziałem Sebastiana M. Chodzi tutaj o przypadki połączenia rażącego przekroczenia prędkości z takimi zachowaniami jak tzw. jazda na zderzaku, wyprzedzanie pasem awaryjnym czy zajeżdżanie drogi. I to nie na pustych autostradach, ale w normalnym ruchu, kiedy to zagrożenie spowodowania uszczerbku na zdrowiu jest rzeczywiście realne.

Do więzienia nie wsadzi policjant
Komentatorzy, którzy zauważyli powyższe przekonują jednak, że można trafić na nadgorliwego policjanta, który „zwykłe” przekroczenie prędkości uzna za wypełniające znamiona omawianego czynu. Trzeba jednak pamiętać, że mówimy tutaj o przestępstwie, a nie o wykroczeniu. Dlatego też więzienie nie może być orzeczone przez policjanta na wzór postępowania mandatowego. Policjant może jedynie spowodować wszczęcie postępowania przygotowawczego. Sam akt oskarżenia musi zaakceptować prokurator, a sprawa przejść przez dwie instancje sądowe. Kierowca musi więc spotkać na swojej drodze co najmniej kilka nadgorliwych osób, aby trafić do więzienia za „zwykłe” przekroczenie prędkości.
Od rozwiązań konkretnych do ogólnych
Warto jeszcze wyjaśnić, skąd w przestrzeni medialnej wzięły się informacje o konkretnych prędkościach, których osiągnięcie może skończyć się więzieniem. Dlaczego jazda w strefie zamieszkania z prędkością 41km/h miałaby być przestępstwem? Otóż, w pierwotnej wersji nowelizacji karnie penalizowano niebezpieczną jazdę z prędkością większą od dopuszczalnej co najmniej dwukrotnie (z wyjątkiem dróg szybkiego ruchu, gdzie mowa była o przekroczeniu prędkości o połowę). Z takiego skonkretyzowania kwestii limitów szybkości zrezygnowano.
Trudno na tę chwilę jednoznacznie ocenić słuszność tej decyzji. Z jednej strony rzeczywiście absurdem byłoby karanie więzieniem za jazdę 41 km/h. Z drugiej zaś pojęcie „rażącego” przekroczenia prędkości – zamieszczone w aktualnej wersji nowelizacji – jest mocno nieprecyzyjne. Wszystko tak naprawdę zależeć będzie od decyzji pierwszych orzeczników, którzy będą podejmowali je chociażby na podstawie własnych doświadczeń z prowadzenia pojazdów.
Represja i populizm czy realna walka o bezpieczeństwo?
Wydaje się, że z takim bagażem wiedzy łatwiej dyskutować o tym, czy takie zaostrzenie przepisów osiągnie zamierzony skutek, czy stanowi jedynie represję dla kierowców „przypadkowo” przekraczających prędkość. Trudno logicznie uzasadnić, aby rzeczywiście w praktyce dało się „przypadkiem” rażąco przekroczyć prędkość, rażąco naruszyć inne zasady bezpieczeństwa i jednocześnie narazić kogoś na bezpośrednie ryzyko utraty życia czy hospitalizację. O ile jazda 60km/h przy ograniczeniu do 30km/h przez zagapienie wydaje się realna, o tyle kumulatywne spełnienie wszystkich znamion przestępstwa już nie.
Niełatwo również budować argumentację na temat populizmu prawnego tych zmian, gdyż tak naprawdę ich celem jest eliminacja jednostkowych przypadków kierowców, którzy na drodze zachowują się w sposób wyjątkowo zagrażający bezpieczeństwu innych. Nie jest więc tak, że dla przypodobania się pewnej grupie ludzi godzi się w prawa równie wielu osób o bardziej wolnościowym podejściu do ruchu drogowego. Wydaje się, że stworzenie furtki do karania więzieniem skrajnie złych zachowań drogowych, które nie zakończyły się jednak wypadkiem, jest słuszne. Celem ustawodawcy powinno być bowiem zapobieganie wypadkom, a nie jedynie odpowiadanie na tragedie, które już się wydarzyły. Na tę chwilę kierowców, którzy nawet w sposób najbardziej drastyczny łamali wszelkie przepisy drogowe, ale nie doprowadzili do wypadku, można skazać jedynie za wykroczenie.
Owszem, nie sposób odmówić pewnej logiki poglądom o nieskuteczności samego zaostrzania przepisów. Część specjalistów twierdzi, że lepiej działa nieuchronność nawet niskiej kary niż jedynie mglista perspektywa kary drastycznej. Z drugiej jednak strony statystyki pokazują, że od czasu wprowadzenia wyższych kar za wykroczenia drogowe spadek liczby wypadków śmiertelnych jest widoczny. Może to mieć oczywiście związek z systematyczną poprawą jakości infrastruktury i bezpieczeństwa samych pojazdów, natomiast daty kolejnych nowelizacji prawa wyraźnie odznaczają się na policyjnych wykresach.
Obserwuj nas i bądź na bieżąco!
Zapraszamy do śledzenia naszych profili społecznościowych:
Podobne artykuły










